wtorek, 20 stycznia 2015

Szmer milknących powoli serc, jest wart o wiele więcej niż głośne echo przelanej krwi.


19 lat wiecznej udręki od 14 kwietnia
klasa niezmienna od początku B, już po raz trzeci
aby zakpić z przeszłości, domek numer 9
powoli staczający się od pojęcia biseksualności do aseksualności 
zabijał dla Zakapturzonych Istot, bo oni pierwsi wzięli go pod skrzydła
teraz w Stowarzyszeniu Sento jako Kat

Jun Kami


Larwa

Poczwarka

Imago

Przeobrażenie zupełne 




Witam się ciepluchno.
Poszukuję osoby, która będzie dla Jun'a dowódcą.
Takiej której będzie bezsprzecznie słuchał.
siewcazwatpienia@gmail.com
Na wszelkie powiązania jestem jak najbardziej otwarta.
KP może się zmienić.
Zapraszam do skomplikowanego świata Jun'a.
Czy odważysz się ściągnąć mu maskę?
I zagłębić się w skrywane głęboko koszmary?


4 komentarze:

  1. Popiół opadł na przetarty czubek białego glana, niknąc zaraz między echem ciężkiego tupotu a podłogą, na którą za chwilę Lacey ponownie strzepnęła papierosa. Nie przejmowała się tym, że w Sonan istnieje ktoś, komu przeszkadzałoby te ostentacyjne palenie po korytarzach. Bo po co? Równie dobrze mogą kogoś mordować za rogiem. Ona morduje tylko siebie, systematycznie, coraz skuteczniej z każdym zaciągnięciem, z każdą kolejną falą dymu i z każdym kolejnym strzepniętym popiołem. Jej mamtowdupizm pogłębiał się z dnia na dzień i Lacey stawała się obojętna na więcej rzeczy. Już od dawna wątpiła w celowość życia, a odkąd zamieszkała w internacie liceum Sonan, wrażenie o pustocie wszelkich unormowań prawnych przybrało na sile.
    Wypuściła nosem kolejną porcję siwego dymu, otoczkę śmierci, która rozmyła się po paru sekundach. Mdlący zapach tytoniu osiadł na jej włosach, dłoni, ubraniu, zawisnął w korytarzu. Przestała na niego reagować już jakiś czas temu.
    Podniosła wzrok.
    Przystanęła, jakby zamarła w półkroku.
    Piętnaście metrów od niej. On. Typek w masce.
    Ten sam, który biegał jak szalony, mijając się z nią dwukrotnie.
    Miała wrażenie, że na nią patrzy, choć nie widziała jego oczu.
    Zaciągnęła się. Do spodni przypiętą miała niedużą pochwę skrywającą niewielki nóż. W kieszeni scyzoryk i zapalniczka. Wolała być ubezpieczona, jednak zdawała sobie sprawę, że najprawdopodobniej jej czas reakcji będzie za długi. Ciach.
    Pokręciła głową. Dlaczego zaczęła myśleć o walce?
    Wypuściła dym i zadarła nieco głowę.
    - Hej! - Lacey nie była pewna, czy właśnie się przywitała, czy go zawołała. O co chciała zapytać? O co jej chodziło? Nie umiała sobie odpowiedzieć. - Masz chwilę?

    //Lacey

    OdpowiedzUsuń
  2. ( Jak najbardziej jestem chętny na gre również tutaj. Masz pomysł na początek?)

    OdpowiedzUsuń
  3. ( Nicola też raczej z lekcji się nie zawija, traktuje to jako pewien rodzaj rozrywki. Tak więc mi pasuje Twój pomysł. Kto zaczyna? )
    Nico.

    OdpowiedzUsuń
  4. Sonan, piękne Sonan. Wyjdź na przechadzkę, a istnieje całkiem duże prawdopodobieństwo, że za rogiem spotkasz psychopatę czy mordercę. Albo jedno i drugie. Lacey wiedziała, że nie powinna wychodzić z pokoju na własną rękę. Nie, żeby siódemka była jakimś sanktuarium, do którego skażone dusze nie mają prawa wstępu - po prostu był tam Jake. Jake, przy którym Lacey nie musiała kalkulować wszystkich ruchów, chwytów i uników, którymi przyćmiewała palącą świadomość własnej bezradności i braku szans w jakimkolwiek starciu.
    A mimo to ryzykowała. Z przerażeniem powolutku, kawałek po kawałku, dopuszczała do siebie myśl, że wcale nie zależy jej na życiu. A przynajmniej nie tak, jak zakładała powszechna idea zwyczajnego człowieka.
    Szperała w myślach. Co wiedziała o człowieku przed sobą? Szła ku niemu, właściwie nie wiedząc, z jakiego powodu. Prawdopodobnie intrygował ją fakt posiadania maski. Odcinał się od świata? Może. Bał się czy gardził? Nie wiedziała.
    Nim znalazła się przy chłopaku, papieros zżerał filtr, skromnie dymiąc. Wyrzuciła peta. Zawsinęła spojrzeniem na skrytej twarzy nieznajomego, próbując dopatrzeć się błysku oczu zza gogli. Trwało to chwilę, jednak dziewczyna zaniechała prób. Podpierając się własnym doświadczeniem domyślała się, że takie uporczywe wlepianie wzroku jest nieprzyjemne i irytujące. Identycznie jak głupie pytania.
    Błysnął jej punkt zaczepienia. Kijek. Pamiętała, jak biegli w tę samą stronę. Nie jednocześnie, ale biegli.
    - Kojarzysz może takiego chłopaka... Um, mniej więcej mojego wzrostu, brunet, włosy gdzieś dotąd - pokazała palcem stukając się w różową czuprynę - brązowe oczy? - spytała.
    Co z tego, że zapewne trzy czwarte szkoły tak wyglądała.
    - Nazywa się Kyoji - dodała. - Nie mogę go znaleźć.

    / Lacey

    OdpowiedzUsuń