![]() |
| “Nie ma wśród nas ludzi zdrowych. Wszyscy są chorzy w mniejszym lub większym stopniu. Albo fizycznie, albo psychicznie. Bez różnicy.” |
- Jo, Jun. - chłopak spojrzał na mężczyznę pustym wzrokiem. Kiwnął mu dłonią na przywitanie po czym zaczął robić przysiady z doskokiem. Mężczyzna kiwnął mu głową i pomachał w powietrzu kluczami, które odłożył obok wyłącznika światła. Chłopak potaknął głową, nie przerywając ćwiczenia. Mężczyzna przez chwilę przyglądał się jego masce, by później pokiwać przecząco głową i wyjść. Opuścił budynek, gdzie czekał już na niego przyjaciel. Blondyn podniósł jedną brew do góry.
- A gdzie masz klucze? - brunet machnął dłonią i westchnął cicho, odpowiadając.
- A. Jun ćwiczy. Przyniesie mi je później. - blondyn podniósł obie brwi do góry, po czym odpalił papierosa którego miał w ustach. Zaciągnął się raz dymem po czym kontynuował, idąc powoli w kierunku baru.
- Ile on ma? 13 lat? Co on chce osiągnąć? - zaciągnął się nikotyną ponownie, patrząc teraz przed siebie. Przymrużył delikatnie oczy. Brunet odpowiedział swojemu przyjacielowi, kiwając przy tym delikatnie głową.
- Nie jestem do końca pewny. Ale jeśli robi to z takim zaangażowaniem, nie chciałbym być tym który stanie na jego drodze w przyszłości. - palacz wzruszył ramionami, jakby temat przestał już go interesować. Wyrzucił gdzieś przed siebie niedopałek, gdyż wchodzili już do baru. W tym roku zima była ostrzejsza a chłód był prawie nie do zniesienia, warto wiec było od czasu do czasu ogrzać się przy kuflu piwa.
(...)
Czerwona końcówka papierosa, raz po raz rozjarzyła się mocniejszym światłem, gdy palacz zaciągał się nikotyną. Z uwagą przypatrywał się chłopakowi, który posyłał serię ciosów workowi treningowemu. Zresztą, jasnowłosy chłopak zwrócił uwagę wszystkich przez swoją maskę przeciwgazową. Palacz podniósł jedną brew do góry. Młody był szybki a widząc po tym jak worek się kołysał, musiał zadawać całkiem mocne ciosy. Wtedy do chłopaka podszedł jeden z wielu "karczków". Pchnął go w ramię i burknął coś w stylu "wypierdalaj dziwolągu". Chłopak momentalnie, pomimo tego iż wyprowadzał cios do worka, obrócił się energicznie i uderzył mężczyznę. Za jednym ciosem posypał się grad następnych. Był jak zwierzę w furii, wypuszczone tylko na chwilę do świata zewnętrznego. Palacz otworzył szerzej oczy, widząc jak obala o wiele większego od siebie karczka i dalej obija mu twarz z tą samą furią co zadał pierwszy cios. Skinął głową na resztę, aby go powstrzymali. Za nim im się udało go obezwładnić, chłopak sprał dwóch następnych. Palacz zszedł na dół i stanął przed chłopakiem. Pokiwał parę razy głową w zadumie by w końcu się odezwać, zachrypniętym głosem.
- Udało Ci się zwrócić moją uwagę. Teraz nadejdzie czas na trening. - mężczyzna ruchem dłoni rozkazał puścić żywiołowego chłopaka, który nie czekając ani minuty wymierzył cios idealnie w twarz palacza. Mężczyzna wiedział, iż znalazł idealnego kandydata na jego szkołę walki. Więc uśmiechnął się szeroko. Splunął krwią gdzieś w bok. Następne miesiące będą ciężkie, okupione krwią i potem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz