piątek, 30 stycznia 2015

another day, another night.

Lacey Heather Aukes >

różowowłosa siedemnastolatka o nihilistycznym podejściu do życia. bliźniaczka Jacoba, zbliżona do niego relacją daleko wykraczającą poza więzy krwi. pochłaniająca papierosy tonami, wiecznie gubiąca ołówki i cierpiąca na kończące się szkicowniki, których kartki walają się po całym pokoju numer siedem.

___
klikniecie w strzałkę przy imieniu, dostaniecie metryczkę. 
dzień dobry.

2 komentarze:

  1. [A więc lecę z wątkiem >D]

    Musiał przyznać, iż wczoraj nawet się wyspał. Nawet miał nie do końca złe sny. Ale takowe miewa przecież każdy z nas, nieprawdaż? Dzisiaj paradował w masce numer cztery, czyli tą z nieodłączanymi goglami i jakimiś tajemniczymi rurkami. On oczywiście je odróżnia, gorzej z resztą społeczeństwa. Ale tak jest dobrze. Dla nich powinien pozostać "tym kolesiem w masce". Jednym z wielu cieni, który napatacza się w drodze naszego krótkiego życia. Idzie korytarzem, patrząc znowu przed siebie tępym wzrokiem. Pustym lub też zamyślonym. Ludzie różnie to określają co oczywiście on ponownie puszcza mimo uszu. Zatrzymuje się gwałtownie. Dostrzegł jakiś niezwykle różowy kolor co w murach tej szkoły jest niemalże równoznaczne z samobójstwem. Patrzy na dziewczynę, pozbawionym wyrazu wzrokiem. Kogoś mu przypomina. Otwiera nieznacznie szerzej oczy. To ta dziewczyna z wczoraj. Stoi nadal wpatrując się w dziewczynę, jakby zawierała w sobie odpowiedź na wszystkie jego niezadane nikomu pytania. Przekrzywia delikatnie głowę. Właściwie co wie na jej temat oprócz tego, iż ma różowe włosy? Na nowo delikatnie przymyka oczy, wracając do swojego zagubionego świata.

    Jun Kami~

    OdpowiedzUsuń
  2. Powoli zaczął nawet odwracać głowę, ponownie wskakując w roli zepsutej zabawki którą miał z góry przydzieloną. Powoli również zaczynała się lekcja a on mimo wszystko trzymał się kurczowo tej ostoi normalności, jaką okazywał się rozkład zajęć. Nie za specjalnie czuł dym papierosowy, szczególnie iż dziewczyna nie była znowu tak blisko jego osoby. Osobiście lubił ten zapach, gdyż była to jedna z niewielu rzeczy którą mógł chociaż delikatnie poczuć. Słysząc krótkie "hej" obrócił głowę w bok bardziej automatycznie, niż z powodu iż ktoś go zawołał. Go przecież nikt nie wołał, nieprawdaż? Nikt nie starał się zwrócić na siebie jego uwagi. Ponownie zamarł w bezruchu gdy do jego uszu doszło pytanie. Obrócił głowę tak aby dojrzeć ponownie różowe włosy. Zza jego gogli wyglądało to jak jedyny kolorowy skrawek w otaczającym ich coraz bardziej szarym świecie. Słowa rzeczywiście były skierowane do jego osoby, bo nikogo innego nie było widać na korytarzu. Ponownie się obudził, jakby nie wystarczyło mu baterii na pozostanie w stanie czuwania. Potaknął powoli głową, nie podchodząc jednak do niej. Przechylił delikatnie głowę w prawo, jednocześnie przymykając oczy z zaciekawieniem. Czy też szukała odpowiedzi na te niezadane jeszcze pytania? Powoli zaczął rozbudzać swoją zakurzona wyobraźnię.

    Jun

    OdpowiedzUsuń